7 października 2016

Hair day (4) Totalna katastrofa z Kallosem Banana i żelem rokitnikowym

W mojej dzisiejszej pielęgnacji wszystko co mogło poszło nie tak.
Nie mam pojęcia czemu ta kombinacja kosmetyków tak źle zagrała, ale moje podejrzenia kieruję w stronę nieumiejętnie nałożonego żelu Natura Siberica o którym pisałam Wam ostatnio tutaj oraz Kallosa bananowego. Dawno nie używałam go solo jako samodzielnej maski, ale też nigdy wcześniej nie puszył mi włosów, więc nie wiem co się stało. W każdym razie użyłam samych emolientowych kosmetyków, które zazwyczaj moje włosy uwielbiają, ale tym razem postanowiły się zbuntować.

 1. Olej Babydream na całą noc
 2. mycie  szamponem Planeta Organica cedrowym
 3. maska Kallos banana na 30 min pod czepek
 4. odżywka bez spłukiwania Ziaja intensywna odbudowa
 5. żel rokitnikowy Natura Siberica
+ po ujrzeniu tej katastrofy gdy włosy wyschły ratowanie ich balsamem do loków Nivea



Włosy zaraz po wyschnięciu- puch na górze, posklejane strąki na dole, włosowa tragedia jednym słowem :c




















Po kilku godzinach, kiedy postanowiłam je reanimować. Zwilżyłam włosy na dole aby pozbyć się tych suchych, sklejonych końcówek, na całość nałożyłam balsam do loków Nivea.





















Takiego strasznego bad hair day dawno nie miałam. Praktycznie nie zdarza mi się puch na głowie po całonocnym olejowaniu, ale jak widać można ;) Posklejane końce to już ewidentnie moja wina, bo za dużo naładowałam żelu.

W takie dni jak ten, mam naprawdę serdecznie dość kręconych włosów i marzę o gładkiej tafli która zawsze ładnie się układa :P


8 komentarzy:

  1. na zdjęciach nie widać tej katastrofy :) Ale znam ten ból, loki i fale mają swoje fanaberie i czasami ciężko im dogodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za pocieszenie :P Niestety chyba każdemu czasami trafiają się takie gorsze dni.

      Usuń
  2. Rzadko kto ma taflę, która zawsze pięknie się układa :D Zazwyczaj to spory wysiłek, żeby utrzymać włosy w ryzach :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe, ale z perspektywy posiadaczki kręconych włosów, proste wydają się bardziej ogarnięte :)

      Usuń
  3. ejejej moja droga, co jak co ale "totalnej katastrofy" to ja tu nie widzę :D jest naprawdę dobrze, ale zastanawia mnie jedna rzecz. mówisz, że nigdy nie miałaś takiego puchu itp, że sprawdzone kosmetyki i w ogóle..ja bym tu stawiała na pogodę, nie wiem jak u Ciebie ale u mnie jest wilgotno, deszczowo i też chodzę obecnie z puchem :)
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, pogoda ostatnio typowo jesienna i wilgotna, co niestety nie służy włosom. Z tym że u mnie ten puch pojawił się od razu po wyschnięciu włosów, zanim jeszcze zdąrzyłam gdzieś wyjść :P
      Pozdrawiam również :*

      Usuń
  4. Uwielbiam blogi gdzie widać ,że jest prowadzony z pasją :)
    mega blog! oby tak dalej

    http://kaarollkaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, Twój również jest świetny! :)

      Usuń