Obcinanie włosów jest zawsze tragedią dla kogoś kto chce je jak najszybciej zapuścić, ale już dawno zrozumiałam że zwisające, pojedyncze kosmyki wcale nie sprawią że moje włosy będą wyglądać lepiej, raczej będą wyglądać nieestetycznie i niechlujnie.
Ponieważ przez długie lata swojego życia nie natrafiłam na fryzjera z którego usług w zakresie cięcia byłabym zadowolona, włosy od dawna podcinam sobie sama.
Metod w internecie na samodzielne obcinanie można znaleźć co najmniej kilka, mnie najbardziej przypadła do gustu jedna z najpopularniejszych tzn. "na kitkę". Pozwala ona w prosty sposób podciąć końcówki w kształt litery U. Dokładny opis wraz ze zdjęciami instruktażowymi możecie znaleźć tu i tu ;)
1. Włosy przedzieliłam na dwie równe części robiąc przedziałek przez środek głowy. Przedzielone włosy przerzucamy do przodu i dokładnie rozczesujemy.
2. Włosy należy związać pod brodą w kitkę i znowu rozczesać.
3. Włosy bierzemy w dwa palce i wyznaczamy miejsce w którym chcemy ciąć. Można zacząć od mniejszego cięcia, włosy rozpuścić i skontrolować czy efekt jest zadowalający, w razie czego znowu związać i dokonać poprawek.
Jak widzicie sposób jest banalnie prosty i u mnie sprawdza się od wielu miesięcy :)
Pamiętajcie żeby zawsze obcinać włosy ostrymi nożyczkami, najlepiej do tego celu będą się nadawać profesjonalne nożyczki fryzjerskie. Sporo kosztują, jednak jest to inwestycja na lata.
Ja jak na razie zazwyczaj używam maszynki do włosów lub nożyczek z Rossmanna. W obu przypadkach nie zauważyłam szybszego rozdwajania się końcówek, planuję jednak zakup nożyczek fryzjerskich, aby mieć pewność że są wystarczająco ostre.
Dziś moim włosom ubyło ok. 2 cm i wyglądają tak:
![]() |
Włosy po podcięciu (zdjęcie w cieniu) |
![]() |
Włosy po podcięciu (zdjęcie w słońcu) |
Słyszeliście o tej metodzie podcinania? ;)
Pozdrawiam, Karolina.
słyszałam o tej metodzie, włosy zyskały na podcięciu :) mi włosy od lat podcina siostra, ufam jej, no i ma dobre nożyczki fryzjerskie :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę, ja niestety nie mam takiego zaufanego "domowego" fryzjera :)
Usuńspotkałam się już z tą metodą i na Twoich włoskach wyszła bardzo dobrze :) ja jednak boję się obcinać sama szczególnie, że włosy mam prawie proste i w dodatku ścięte do prosta :D
OdpowiedzUsuńNoo proste dużo trudniej samemu obciąć, bo jednak każda nierówność jest widoczna :) Jakbym nie miała kręconych to też bym pewnie sama nie kombinowała.
UsuńAle masz piękne włosy! Do tego kolor taki piękny <3 zazdroszczę! :-)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo :3
Usuńkiedyś chciałam tak obciąć włosy ale zbyt się bałam że wyjdzie nie wiadomo co po wyschnięciu już :) , najlepiej podcinał mi brat - na dokładnie tyle centymetrów ile chciałam , pojedynczymi pasemkami o centymetrze kwadratowym , i pod kątem prostym do głowy i pod kątem prostym do nożyczek , według wskazówek zegara , to ponoć najlepsza metoda na kręcone włosy by się ładnie układały ;)
OdpowiedzUsuńO widzisz, nie wiedziałam o tym ;) Niestety póki co będę chyba skazana na siebie i takie właśnie obcinanie. Fryzjer zawsze kończył się nadprogramowymi centymetrami, których wcale nie chciałam się pozbywać albo fatalnym cieniowaniem- bo przecież kręcone włosy TRZEBA wycieniować... Co z tego że później wisiały mi smętne ogonki i końcówki wyglądały gorzej niż przed obcięciem.
UsuńPiękne są, ja musze moje koniecznie wyrównać ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńPisała o tym kosmetyczna hedonistka ;) Załączyła tez zdjęcia krok po kroku :D
OdpowiedzUsuńWiem, dlatego uwzględniłam we wpisie linki ;))
UsuńWyglądają zdrowo, gęsto i pięknie :)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo :)
UsuńNie słyszałam jeszcze o tej metodzie, ale masz piękne włoski :)
OdpowiedzUsuń